piątek, 25 czerwca 2010

U fryzjera

Moja córka bardzo lubi chodzić do fryzjera. Zaczęło się w sumie od tego,że chodziłam ja, a Lili siedziała mi na kolanach. A potem zaczęło się testowanie na Lili. Pelerynka z misiami  była jednym z czynników decydujących o przekonaniu dziecka do owej instytucji. Ba! Doszło nawet do tego, że jak kiedyś napomknęłam,że może pójdziemy do fryzjera, a nagle z powodu lenia zmieniłam zdanie, ma córka wpadła w rozpacz i krzyczała "do Pani fizjelki!"

1 komentarz:

Asia z Nadią pisze...

;))