niedziela, 5 września 2010

Motylek

Od 1 września moja córcia stała się motylkiem, czyli przeszła do starszej grupy przedszkolnej. Bałam się tego momentu, bo wiedziałam jak długo zajęło jej przyzwyczajenie się do pierwszych cioć i przy końcu wchodziła do nich prawie bez płaczu. A tu nagle taka zmiana, która mnie rozżewniła i nieco wystraszyła jeśli chodzi o uciekający czas i stawanie się bardziej dorosłą przez moją córcię....Ale w sumie ten umykający czas sprawił, że nie mieliśmy czasu roztrząsać tej zmiany zbyt długo (prócz kilku napomknięć Lili,że niedługo będzie motylkiem) i nagle stało się. Ja nie zauważyłam tego, że nagle ten 1 września stał się realny tu i teraz. I co? I jak zwykle moje obawy przerosły rzeczywistość. Lili nadal z płaczem wchodzi do przedszkola, ale obie zdążyłyśmy do tego przywyknąć, bo za drzwiami zaraz uspokaja się i świetnie bawi. I bardzo cieszy się,że jest motylkiem, bo o tym opowiada. I opowiada o nowych ciociach i codziennie słyszę nową piosenkę! Jeszcze tylko mogłoby sie skończyć to paskudne chorowanie...
Ale i tak nie wyobrażam sobie kolejnego 1 września....

2 komentarze:

Asia z Nadią pisze...

Jaki śliczny uśmiechnięty motylek :))

Asia z Nadią

smallangel pisze...

Dobrze, że jest dobrze... to najważniejsze. Dobrze, że nie martwisz się na zapas... dobrze dobrze dobrze