Pogoda za oknem, to słoneczko, które wkrada się w każdy zakamarek mieszkania wprawia mnie w prawdziwą euforię. Nareszcie! Znika marazm, niechcenie i co za tym idzie nierobienie. 3 dni słońca to prawdziwa rozpusta! Tęsknię za wiosną z całą mocą. Niestety nie cieszymy się tym słońcem na dworze - nadal dokucza nam choróbsko - Lili najlepiej już się czuje, Niki ma straszny kaszel, ale osłuchowo ok. Czekam na cieplejsze dni, kiedy będziemy mogły pobiec na plac zabaw, a dziewczyny wyjdą na podwórko się bawić, a nie kisić się w domu.
A wczoraj mąż zrobił mi niespodziankę. Zabrał mnie w miejsce, w którym bywaliśmy często ponad 10 lat temu, czyli przed naszym ślubem. Miejsce, z którym wiążą się poniekąd nasze zaręczynowe perypetie. Jadąc tam nie byliśmy pewni czy ta knajpka jeszcze istnieje, na miejscu okazało się, że tak i co najlepsze - nic się tam nie zmieniło! Ależ było nasze zaskoczenie! Takie prawdziwe deja vu po 10 latach. A smak pizzy - też ten sam - rewelacyjny! Jesteśmy wielbicielami pizzy, jedliśmy już w dziesiątkach miejsc, ale TA TAM jest naj.... i dodatkowo okraszona sentymentem :-)
1 komentarz:
Nasza ulubiona pizzerie, gdzie jadalismy ok. 10 lat temu dawno zamkneli :P Nawet nasz drugi dom - dyskoteke ;P zburzyli buuu nie mam gdzie wracac :D
Prześlij komentarz