Dziewczyny rehabilitują się już drugi tydzień, a ja kompletnie nie mam na nic czasu przez to. Ale mniejsza o to. Najważniejsze, że prostują się im nogi i mam nadzieję, że nie będą miały problemów z tzw. nogami prostowanymi na beczce, albo iksami. Lili zawijała strasznie nogi do środka i bardzo mnie to martwiło, jestem przewrażliwiona na tym punkcie, bo wiem jak to się może odbić na kręgosłupie, a ból kręgosłupa znam bardzo dobrze (niestety). Niki za to blisko kolanka (właśnie kojarzyły mi się z iksami), ponoć szybko można skorygować. No tak, można, ale kluczem jest rehabilitacja. Niki nienawidzi jej i utrudnia nam zadanie na maksa. Jako jedyne dziecko drze się w niebogłosy na zakładaniu parafiny na kolanka, na prądach też co chwila krzyczy "ała, boli!". Dzisiaj stwierdziła, że ona nie jedzie, że sobie z tatą w domu zostanie. Namawiać ją ostro musiałam. Dziś też podziałała obietnica nagrody - loda, jak będzie grzeczna. Udało się, choć nie bardzo w to wierzyłam, bo w zeszłym tygodniu jak jej proponowałam nagrody to nie była zainteresowana (uparta niesamowicie!). W każdym razie pocieszam się, że już bliżej końca, jeszcze tylko kilka dni i koniec....
Dopisane:
W zasadzie nadszedł dzień, w którym ostatni raz pojawimy się na rehabilitacji - cieszę się bardzo, bo padam na twarz. Ale z drugiej strony oczekuję też efektów....
Dopisane:
W zasadzie nadszedł dzień, w którym ostatni raz pojawimy się na rehabilitacji - cieszę się bardzo, bo padam na twarz. Ale z drugiej strony oczekuję też efektów....



2 komentarze:
dzielne dziewczynki ;)
Prawdziwe ślicznotki :-)
Oby efekty były :) Pytaj co możesz z nimi w domu robić
Prześlij komentarz