środa, 17 września 2014

Szkolnie

Chyba powoli zaczynam się ogarniać. Początek września nie należał do zbyt optymistycznych w moim życiu, wręcz przeciwnie, przyniósł wielką stratę a przy tym ból.
Ale dziś nie o tym. Chociaż to próba wytłumaczenia się przed sobą czemu tak długo nic o moich dzieciach nie piszę.
Lili 1 września pomaszerowała dzielnie do szkoły jako 6 latka. Musiała, nie miała innego wyboru. Ale faktycznie widzę, że to był dobry wybór. W sumie pierwszy rok szkoły jest ułożony bardzo bezstresowo. Dzieci bawią się, uczą, zadań domowych nie przynoszą wiele, a jak już one są to są samą przyjemnością - bo np. trzeba coś pokolorować.
Lili lubi szkołę, chyba się już zaaklimatyzowała. Muszę tylko jej przypominać o zadaniach  i wypytywać co i jak. Ale do szkoły wstaje chętnie, stwierdziła nawet, że jest lepiej niż w przedszkolu, więc uznaję, że dojrzała mentalnie do bycia uczniem, a nie tylko przedszkolakiem.
Niki bez zmian....jest ze mną w domu, bo niestety  w przybytku przedszkolnym nie znalazło się dla niej miejsce. Ale i tak jest dobrze.

 

5 komentarzy:

M. z blogu Vyspa - domek nad morzem pisze...

Pięknego roku szkolnego dla Lili! wielu miłych kolorowych dni :)

Anett pisze...

Dziękujemy :-)

zaszybkiswiat pisze...

I moja 6 latka w szkole narazie jest bardzo dobrze oby jak najdluzej czego sobie i Wam zycze

AsicaN pisze...

Szkoda, ze miejsce dla Mlodszej sie nie znalazlo, ale plus jest taki, ze bedziesz ja miala dluzej tylko dla siebie :P

Anett pisze...

Właśnie to jest dobre :-)