niedziela, 28 lutego 2016

Mamy się (nie) dobrze

Takiej epidemii nie pamiętam w naszym domu. Jutro zacznie się trzeci tydzień chorowania. Lili po zapaleniu płuc, po antybiotyku i po jednym, jedynym dniu w szkole, teraz znowu leży trawiona gorączką. A ja matka - wariatka walczę z tym, by nie podać jej kolejnego antybiotyku, który już stoi na szafce i złowieszczo spogląda na mnie kiedy po raz setny mierzona temperatura nie chce być mniejsza. O 22 zapadnie ostateczna decyzja, a ja już wiem, że będę w tej walce po stronie przegranej :-/ Niki po tygodniu siedzenia w domu, wczoraj dowiedziała się, że są furczenia na oskrzelach. Brawo. Katujemy się inhalacjami. Jak nie przyjdzie wreszcie wiosna to ja już nie wiem co....

1 komentarz:

AsicaN pisze...

Zdrowka dla dziewczynek :*