czwartek, 25 lutego 2010

O samotności, tęsknocie i minionym czasie

Samotna jest oczywiście matka. Zostałam dwa dni bez dziecka, sama. Dopadło mnie jakieś paskudztwo, zmuszając do zwolnieniowego lenistwa. Myślałam, że pewnie Lili  będzie chciała zostać ze mną, że spędzimy ten czas razem. Ale ona mnie zaskoczyła, niesamowicie. Pytam: Lili pojedziesz z tatusiem do przedszkola? - Tak - odrzekła i pojechała, kiwając mi grzecznie "pa,pa" i posyłając słodkie buziaki. Uświadomiło mi to, jak szybko popłynął czas, jak Lili jest już bardzo samodzielna. Nie jest już zależna ode mnie, jak to miało miejsce przez niemal 1,5 roku.

I dużym sukcesem jest jej przystosowanie do przedszkola. A było ciężko....
 - choroby - tydzień zdrowa, tydzień chora;
 - płacz przy rozstaniach - trwał półtora miesiąca, dopiero 2 tyg temu weszła "na twardziela";
 - nie chciała spać - przyzwyczajona do cy...usia przy zasypianiu, ciociom robiła sceny, że spać nie będzie - a teraz zasypia w mig i to sama;
 - jeść nie chciała na znak protestu - teraz je aż jej się uszka trzęsą, ale MUSI to robić SAMA! nie toleruje jakichkolwiek form karmienia jej.
- nie chciała się bawić - pytana co robiła w przedszkolu mówiła - "siedziałam i czekałam na mamusię" , siedzenie to trwało chyba dobry miesiąc i było formą protestu, nie chciała pokazać, że może w przedszkolu być fajnie, że bez mamy może też dobrze się bawić,  aż w końcu przełamała się i teraz bryka na całego z dziećmi.

Może ktoś pomysli, że jestem wredną matką, skoro nie przerwałam jej "przedszkolowania" w jakimś momencie. A ja cieszę się, że nie uległam, nie powiem, że nie było mi ciężko, nieraz stałam pod drzwiami słuchając jak Lili długo będzie płakała. Ale opłacało się, teraz mam dziecko otwarte na świat, uczące się nowych pioseneczek, bawiące się z chęcią z dziećmi, opowiadające mi jak to było w "pikolu", z kim się bawiła i czego uczyła.
To tak nawiasem.
A dziś byłyśmy na bilansie 2 latka
wzrost: 88cm - 75! centyl
waga: 11,4kg - 25 ;-) centyl (zdecydowanie niewspółmierne do ilości pochłanianego jedzenia)

3 komentarze:

kala pisze...

no brawo - dla Ciebie i dla Niej ;)

a z bilansu dwulatka u nas wagowo dokładnie to samo 11.4 kg :) przy 89 cm wzrostu. I jakoś nawet przestało mnie to martwić bo je... coś je.. a nawet dużo. Bywa ;)

Julko pisze...

Mamo Lili - na przyszłość wezmę sobie do serca to co napisalaś. Wierzę, że serce pękało pod tymi drzwiami. Mnie to sciska na samą myśl, że kiedyś trzeba będzie zaprowadzić, zostawić i zająć się sobą. Ech!

asia - lasica696.bloog.pl pisze...

Zuch dziewczynka i zuch mama :)