Od środy nie widzę się z moją córcią....Dałam jej buziaka i wyszłam z samochodu widząc w jej oczach łzy, a na ustach grymas płaczu. Skierowałam swe kroki ku wielkiemu gmachowi szpitala, przebrałam się w białą koszulę i leżę patrząc się w biały sufit. Jestem przytłoczona ogromem ludzkiego nieszczęścia - ja czuję pierwsze ruchy dziecka, a tuż obok poznana właśnie kobieta w nocy traci swoje, to okropnie nieludzkie i ponad moje siły.....Nie mogę płakać, nie mogę się stresować, ale łzy same płyną, emocje nie pozwalają spać.
Dzwonię do Lili, która dzielnie znosi rozłąkę z mamą, jest u babci:
Mamusiu, kiedy przyjdziesz?
Mamusiu gdzie jesteś?- pyta
- w szpitalu - odpowiadam
A dlaczego?
- ......(łzy dławią mi krtań)
Mamusia, tęsknię za Tobą....
Pytanie kiedy przyjdę pojawia się w każdej rozmowie, mi zadaje ból, jeszcze nigdy nie byłyśmy rozłączone na tak długo.....
3 komentarze:
jeny, a co się stało ? czemu jesteś w szpitalu ? Napisz mi na lasica696@wp.pl jeśli mogę wiedzieć oczywiście ;( Trzymam kciuki, żeby było ok i żebyś szybko wróciła do Lilii !!
Ojej.... Biedne jestescie, Dziewczynki!
Zrobilo mi sie baaaardzo smutno....
Trzymam mocno kciuki za dzielna Mame! Odwagi i wytrwalosci! Przeciez te trudy rozlaki zostana wynagrodzone, prawda?
ja też trzymam za was kciuki
duuużo, duuużo zdrowia
i spokoju
Prześlij komentarz