Rano zrywam Lili do przedszkola, jest 7.10 więc zapalam lampkę nocną:
- mamusia! Dawno nie byłyśmy u Pani Doktor, a mnie tak oczka szczypią od tego światła....
Leżąc po południu z Lili na kanapie:
Patrzę, dziewczyna robi kosmicznie śmieszne miny i stęka, więc pytam:
- co Ci jest?
- oooooo......muszę iść do lekarza...
- a co się stało?
- coś w krzyżu mnie boli!
Wieczorem przed snem leżymy w łóżku:
- Lilusia śpij już, bo jestem zmęczona
- a co cię boli mamusia?
- nic mnie nie boli, jestem zmęczona
- a boli cię brzuszek? - nie, a boli cię krzyż? - nie, a boli cię głowa? - nie, a bolą cię uszy? - nie, a bolą cię oczy? - nie, a boli cię nosek? - nie, a boli cię buzia? - nie, a bolą cię poliki? - nie, a boli cię czoło? - nie, a boli cię szyja? -nie
i na koniec:
- a boli cię kitka?
Padłam. :-)
1 komentarz:
Coś Cię boleć musi ;) Nie ściemniaj ;P Wysłałam zapro na bloga, bo byłam zmuszona założyć nowego :/
Prześlij komentarz