Zimowo, śnieżnie, mroźnie i słonecznie! Nareszcie pierwszy zimowy spacer za nami! Po 3 tygodniach wyszłyśmy z otchłani domowej na świeże powietrze. Lili uparła się na sanki więc przekonałam się jak to jest pchać i ciągnąć jednocześnie - nie jest tak źle :-) Niki padła w 3 sekundy po wyjściu na dwór i śpi do teraz (nie chwalę za bardzo bo minęło może z 40min...), Lili z nowymi siłami wzięła się za malowanie farbami - koniecznie bałwanka. A i mój humor nieco lepszy, bo ile można siedzieć w domu....
3 komentarze:
Super! Zazdrościmy śniegu, bo u nas jakoś nie chce spaść i sanki kurzą się w przedpokoju. Pozdrawiamy!!!
Jak milo widziec i Twoja twarz :)
hehe wreszcie się pokazałam:-)
Prześlij komentarz