Nie małżeńskiej, żeby była jasność. Wczoraj postanowiłam nieco odseparować od siebie moje dziecko - przynajmniej jeśli chodzi o noc. Bo dotąd Nicole spała z nami w łóżku, a że dziewczę jest coraz to większe i tym samym zajmuje więcej miejsca, skutkiem czego śpię nierzadko na 20cm, postanowiłam coś zadziałać. No i wytłumaczyłam jej, że będzie spała w łóżeczku, a kiedy zasnęła odłożyłam ją do niego. I co? I spała, potem położyłam się ja i nasłuchiwałam. Kiedy zaczęła się wiercić i marudzić, już zapalałam świtełko by po nią pobiec, ale ona zasypiała dalej. A ja spać nie mogłam, brakowało mi jej strasznie. Więc kiedy ok.24 obudziła się pognałam po nią szybko i starym zwyczajem do rana spaliśmy razem.
Dotąd myślałam, że to moje dziecko ma problem, a przez tą sytuację odkryłam, że jest raczej odwrotnie ;-)
3 komentarze:
Skąd ja to znam!Też uwielbiam spać z moją córeczką :)
he he mam tak samo, bo po prostu lubie slyszec jej oddech obok ucha ;)
Uff...myślałam,że tylko ja jestem taka "zboczona" ;-)
Prześlij komentarz