Nie mam sił pisać, czasami na dłuższy czas odpycha mnie to miejsce i mam największą ochotę je zamknąć, zahasłować i wtedy pisać. I niewykluczone, że niebawem tak zrobię.
Tymczasem parę słów co u nas.
Dziś odkryłam fakt zarysowania obiektywu aparatu, który kupiłam za 1 tyś... nie powiem jakie emocje to we mnie wzbudziło - tym bardziej, że zaczęłam rozwijać marzenia o nowym sprzęcie ( a drogą do ich spełnienia miała być sprzedaż posiadanego...). Nieważne.
Wzięłam się za pożądne odpieluchowanie Nicoli. Myślałam, że pójdzie gorzej, a tu niespodzianka, dziecko drugi dzień śmiga bez pieluchy i wpadek jest mało, tzn. jedna. Nawet wczoraj na noc nie chciała pieluchy - zaryzykowałam i budziłam się w nocy i pytałam ją czy chce siku! - szaleństwo, ale udało się sucho spędzić noc. Mam cichą nadzieję, że opakowanie pieluch, które ostatnio kupiłam będzie ostatnim.
Poza tym Niki jak na dwulatkę przystało zaczęła urządzać sceny histerii - na szczęście zdarzają się rzadko - póki co!
Lili wyrósł stały ząb - i w sumie nie robiłabym z tego afery, gdyby nie to, że mleczak jeszcze nie wypadł - boję się, że będzie miała krzywe zęby przez to. Co prawda już się rusza, a nawet dwa się ruszają, ale nie chcą wylecieć - nawet z pomocą. Chyba jutro zaliczymy wizytę u dentysty.
Nie ogarniam upływu czasu, nie dociera do mnie, że to już połowa lipca, a ja jeszcze taka słabo opalona :-P
4 komentarze:
Oj,zamkniesz bloga i nie będę wiedziała co się u Was dzieje :( A tak lubię tu zaglądać :( Nie mam własnych dzieci,a marzę o tym i może dlatego uwielbiam blogi dzieciowe ;)
Mojej Dusce jeszcze zaden nie wypadl, a ciekawa jestem jej reakcji :)
Mojemu Kubie też tak wyszedł pierwszy ząb. Stały urósł mu dosłownie za mleczakiem. Poszliśmy zaraz do dentysty, który wyjął mu tego mleczaka i powiedział, że stały po jakimś czasie sam wejdzie na swoje miejsce. I tak się stało choć trochę to trwało.
Gratuluję odpieluchowania. My jeszcze próbujemy, ale chyba się poddam i spróbuję za jakiś czas, bo po dwóch tygodniach efektów brak :)
Gratuluję odpieluchowania :-)
u nas też Emi szybko chwyciła i po 2,5 dnia nie było żadnej wpadki.
Co do zamknięcia bloga ... szkoda by było , oj szkoda bo fajnie tu u was :-)
Prześlij komentarz