Nie lubię takich imprez, zawsze omijałam je szerokim łukiem, dla mnie po prostu kojarzą się z kiczem, plastikiem, tandetą. Mowa o festynach. Ale odkąd mam dzieci mają jedną wielką zaletę - czasami organizuje się je dla dzieci i wówczas to one mogą skorzystać z fajnych atrakcji za free. Ostatnio załapałyśmy się przez przypadek na sam koniec i nie mogłam się napatrzeć na te uśmiechnięte mordki :-D
A na koniec była wata cukrowa - zdecydowanie lepiej podeszła niż w zeszłym roku. Chyba mi się dziecko za bardzo do cukru przyzwyczaiło :-/
A potem plac zabaw "daleko, daleko"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz