czwartek, 6 marca 2014

Niechciana G. nadal trzyma

Takiego chorowania nie pamiętam, serio. Czuję się rozłożona na łopatki przez chorobę, czuję, że cały mój organizm się poddał, że każda zdrowa komórka skapitulowała, poddała się i nie chce walczyć. Atak wroga okazał się na tyle skuteczny, że od wczoraj włączyłam do walki broń ciężką, przed użyciem której sama bardzo się bronię, ale skoro nie można inaczej to co zrobić.... Ja i Lili na antybiotyku, Nicole dziś od rana znowu z gorączką sięgającą 38st, koszmar powraca. A mała nie przyzwyczajona do syropów, leków, nie chce nic łykać, nie chce się inhalować. Inhalator pożyczył nam ośrodek zdrowia - śmierdzi cały papierochami, rzygać się chce wdychając ten smród....Trzeba na przyszłość zaopatrzyć się w swój sprzęt. Dziś pękam, siada mi psycha, walczę z chorobą i dziećmi, które też mają jej dość :-/ Kochane zdrowie - wracaj do nas!!!

Brak komentarzy: