Do przedpokoju zwabiła mnie podejrzana cisza Lili. Bo jak jest za cicho to wiadomo,że coś się święci - tak było i tym razem. Lili znalazła sobie nową zabawę - wchodziła na pierwszy schodek, sięgała małą lampkę i schodziła z nią na dół i tak w kółko. Opanowała przy tym dwie techniki wchodzenia: na kolanku i centralnie na nózkach. Az się boję co będzie jak zechce piąć się dalej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz