Pierwszy nasz rodzinny wyjazd w góry. Lili spisała się na medal - dzielnie znosiła wyprawy w góry, na szlakach śpiewała piosenki harcerskie, to nic,że w kółko te same, mijający nas turyści śmiali się i stwierdzali, że piosenki Lili umijają im czas. Tata też spisał się dzielnie i dał radę z 15-kilogramowym balastem na plecach. Mam tylko cichą nadzieję, że Lili miłość do gór odziedziczy po nas....
1 komentarz:
No :D Brawo Tatuś, pod taką "górkę" wejść z dzieckiem na plecach to nie lada wyczyn ;))
Asia z Nadią
Prześlij komentarz