Kolejny krok w rozwoju poczyniła mała Nicole. Dziś zaczęła wstawać na nóżki. Pierwsze próby czyniła już dawno, jednak zapał na jakiś czas zgasł. Aż do dziś. Po raz pierwszy stanęła przy stoliku edukacyjnym i majstrowała przy zabawkach, potem przy łóżku, a potem....poszło z górki i nawet kąpiel była utrudniona, bo mały fikusek chciał stać w wanience :-)
Na czworakach rzeczona panna już nie chodzi a biega, trzeba mieć oczy dookoła głowy i wciąż, bez ustanku pilnować, pilnować i jeszcze raz pilnować.
Ale w końcu to naturalny etap rozwoju więc byłoby dziwne, gdybym spodziewała się czegoś innego.
Poza tym dziś potwierdziła się moja diagnoza - mała jest "niedożelaziona", stąd jest takim niajadkiem. Ale wiedziona wcześniejszym doświadczeniem ze starszą latoroślą, która zachowywała się dokładnie tak samo mniej więcej w tym właśnie wieku, poszłam do 'doktorowej' i poprosiłam o skierowanie na badanie krwi pod kątem żelaza. Skutek - odbudowujemy zapasy tegoż pierwiastka i szukamy apetytu.
No jednak jak ten dzisiejszy dzień poświadcza z tej mojej córki aż taki wielki anemik nie jest (już zaczęłam się bać co będzie kiedy to żelazo osiągnie normę ;-P ).
1 komentarz:
No to teraz ci się zacznie...;p
Swoją drogą to ja najmilej właśnie wspominam ten okres u Kuby. Pozdrawiam
Prześlij komentarz