Dziś dzień naładowany emocjami, zmęczyły mnie one zdecydowanie. Podjechałam rano przy okazji zakupów do przedszkola. I co? I wiszą listy przyjętych do przedszkola. Cieszę się, bo na pierwszej znajduję moją córcię. Potem przebiegam wzrokiem i znowu widzę jej nazwisko. Hm.... jednak takie przebieganie nie jest zbyt dobre..... Pierwsza lista to dzieci, które zakwalifikowały się do rekrutacji, druga jak się okazuje lista dzieci nieprzyjętych, a wśród nich Niki. Jakby mi ktoś kubeł zimnej wody wylał na głowę....Kolejny rok Niki w domu, Lili w szkole. Ale przecież ona będzie miała już 3 lata, ciągnie do zabawy i dzieci, a ja tych 5 h zabawy nie mogę jej zagwarantować, pracuję :-/ Cóż pozostaje mi składać odwołania i tak też dzisiaj zrobiłam, najpierw jedno do komisji, potem po odpowiedzi odwołanie do dyrekcji. I co? I nic. Pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, choć nadzieję mam wielką. Muszę chociaż zaznaczyć swoją obecność, pokazać, że mi zależy, może znajdę się na liście rezerwowych.....:-/
3 komentarze:
Pisz odwołania... Może jeszcze sie uda! A inne przedszkole?
Nie ma szans, to wieś i jest tylko jedno jedyne :-(
masakra :/
Prześlij komentarz