wtorek, 29 kwietnia 2014

Wrocław kolejny raz....

W zasadzie byliśmy w zeszłym tygodniu, tak jakoś mi nie po drodze tu było więc nie pisałam. Dziewczyny, w tym szczególnie Niki przyzwyczaiła się do naszych spontanicznych wycieczek, cieszy mnie to bardzo. Nie marudzi w samochodzie, jeśli pokonujemy drogę 300km to zatrzymujemy się tylko raz, mała przerwa i dalej do celu.
Wrocław jak zwykle nie zawiódł. W drodze do miałam wątpliwości czy aby dobrze zrobiłam, że pojechałam, bo pogoda była tragiczna, padał deszcz i pochmurno i zimno było. A siedzenie w CH jakoś mnie nie kręci. Kiedy dojechaliśmy do Wrocka padało zakotwiczyłyśmy więc w Sky Tower, żeby chociaż kawkę wypić, a dzieciaki lody zjeść. Tatko zostawił mnie z całym majdanem, a sam pojechał załatwiać interesy. Niki spała, a mnie jakoś drażniło samo to CH, postanowiłam więc dojść do Rynku i zjeść tam pyszne lody cynamonowe. Po drodze znów zaczęło padać, więc wskoczyłyśmy do innego CH, na szczęście było po drodze. Chwila na lody i dalej do celu, bo deszcz przestał padać. Kiedy doszliśmy na rynek zrobiła się piękna pogoda, słońce, gorąco, cudownie. Co prawda lodów cynamonowych nie udało nam się zjeść, bo obsługa Cinnabon nie uruchomiła maszyny, bo wystraszyli się pogody :-/, ale udało się nam zwiedzić Ostrów Tumski, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Popatrzeliśmy na Wrocław znowu z góry, dzięki wejściu na wieżę kościoła. Przy okazji dziewczyny pierwszy raz zobaczyły kościół od wewnątrz - nie podobało im się, Lili stwierdziła, że jest jak w jaskini, odstraszał je trupi zapach.
W każdym razie wyjazd jak zwykle udany, już samo posiedzenie na rynku i chłonięcie atmosfery tego miasta to przyjemność. A w momencie kiedy zapakowaliśmy się do auta, by wrócić do domu, lunęło solidnie :-)
A! Zobaczyliśmy jeszcze po drodze słynne Stawy Milickie, ale tylko przelotnie - cudownie tam!
 









 

1 komentarz:

AsicaN pisze...

Marze o tym, by zwiedzic Wroclaw ;)