wtorek, 1 lipca 2014

Koniec.

Wczoraj  poszłam do przedszkola bo Lili zostawiła tam swoje papcie, dzieci poszły ze mną. Okazało się też, że mogę przy okazji załatwić pozostałe formalności - rozliczyć się finansowo, ściągnąć od pani wychowawczyni zdjęcia na pendriva z różnych wycieczek, zabaw, itp. Pani na koniec wyściskała Lilkę życząc jej dobra w szkole. Lili wzruszyła się, ja też i wychowawczyni również. Ja i Lili długo nie mogłyśmy dojść do siebie (ja jednak dłużej), Lili nie chciała się przyznać do swoich uczuć i początkowo próbowała je przykryć buntem. Szukałam sposobu by powiedzieć jej, że nie musi się wstydzić swoich uczuć, że to całkiem normalne tak czasem się wzruszyć.
I właśnie w ten sposób  nastąpił ostateczny koniec jej kariery przedszkolnej. Moja kochana, duża dziewczynka!

1 komentarz:

AsicaN pisze...

Cos sie konczy,cos zaczyna :)