czwartek, 19 marca 2009

Suszarka...

Kiedyś było to urządzenie - wybawiciel. Kiedy paromiesięczna Lili miała kolki, szliśmy z nią do łazienki na suszarkę - jej dźwięk sprawiał,że uspokajała się i często zasypiała. A teraz, cóż... córka nam dojrzała i już wie, do czego to urządzonko służy!



2 komentarze:

Marcia pisze...

Fajnie macie, bo Marcel mimo wielu trików zachęcających nie lubi suszarki, a włosy coraz dłuższe...

Julko pisze...

Lili jak prawdziwa kobietka wie co i jak :)Fryzurki, makijaże, ciuszki... :)Oj przed Mamą wielkie wyzwania :) A jakie przyjemne!POZDRAWIAMY!