I to jak...Wczoraj nawet czekałam czy nie pojawią mi się objawy świńskiej- poważnie! Ale jak narazie to chyba tylko grypa sezonowa. Zalegam więc najwygodniejszy mebel w domu, a pokój zaczyna przypominać pobojowisko. Dzieć generalnie jeśli nie jest ze swoim rodzicielem, broi u mnie.
Do osiągnięć mozna zaliczyć:
- rozlanie na dywan tuż koło łóżka wody z inhalacji
- ubabranie rączek, buzi, bluzki farbkami
- rozsypanie wszelkich możliwych przedmiotów po pokoju
- przepalenie żarówki w lampce nocnej (zrzuciła na nią przewijak!)
- a teraz urzęduje w szafie ze swoimi ciuchami - w pewnym momencie woła mnie i mówi: "mama,patrz gacie!" i te gacie zakłada na rajstopki
i nie mam już sił nawet objąć tego myślą, dobrze, że dzień się kończy.
I z rzeczy godnych odnotowania: Lili przespała dziś ponad 13 godzin jednym cięgiem - jak poszła o 21 tak wstała o 10.30.
To tylko świadczy o tym, że dzieć wraca do zdrowia.... (wreszcie)
A matka....no comment
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz