tak to jest jak nie pisze się na bieżąco...
a post był zaczęty już 3 dni temu.
bo to właśnie wtedy stojąc w kolejce na stoisku mięsnym, mając przed sobą dziecię siedzące w wózku sklepowym usłyszałam z jej ust zdanie: "mamaaaa....wiesz co?" "co"? - zapytałam, "kocham Cię" - rzekła panna L.
zdębiałam bo nie spodziewałam się,że to miejsce natchnie ją do wyrażania takich właśnie uczuć. Ale nawiasem mówiąc pękałam z dumy, kiedy ludzie się oglądali by zobaczyć to moje wylewne uczuciowo dziecko. I zdecydowanie bardziej lubię takie sceny niż krzyk na pół sklepu, że nie chcę czegoś kupić ;-)
A! i jeszcze raz w tym dniu wyznała mi panna L. miłość - kiedy doprawiałam pomidorówkę :-)
...dziś już prawie zjedzoną....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz