No i przyszedł moment kiedy niewyspanemu mężowi skończyła się cierpliwość. Zdemontował jedną stronę łóżeczka, które do tej pory było przechowalnią kocyków i misiów i dostawiliśmy je do naszego łóżka tak, że stworzyło z nią jedną całość. Efekt? Dzieć śpi u siebie i nawet już nie potrzebuje zasypiania z cyckiem w buzi. Nie chce mi się wierzyć, że tak szybko zrozumiała co i jak, ale wczoraj poprosiłam ją by zgasiła światełko i położyła się na swoją podusię i tak też uczyniła nie domagając się "didi". Hm...cóż....ekhm.... A ja głupia jakoś nie mogę się odnaleźć z tą pustką obok mnie, łóżko jakieś ogromne się zrobiło i brak mi tego małego, grzejącego jak kaloryferek ciałka. Już odczuwam ogromnie brak bliskości....Żal mi tego, że moja mała kruszynka tak szybko dorasta, staje się niezależna ode mnie....Wiem, że to przecież naturalne, bo raz już to przerabiałam - ale wtedy było inaczej - wtedy miałam świadomość, że będę miała jeszcze jedno dziecko - teraz mam świadomość, że coś bezpowrotnie się kończy (głupia zaczęłam się nad trzecim potomkiem zastanawiać! - hm...gdyby Państwo płaciło na dziecko 1tyś na dziecko do 18-stki to chętnie;-) ). Postanowiłam więc na maksa wykorzystać momenty kiedy jesteśmy razem tak bliziutko i nie chcę na siłę małej odstawiać od piersi...


3 komentarze:
oj ja pamiętam doskonale ten moment kiedy musiałam odstawić Emi od piersi. Co prawda miała 9 miesięcy ale brakowało mi tego ogromnie :-D
Dasz radę Mamo :-) Trzymam kciuki za bezbolesne odstawienie, bo z łóżkiem poszło rewelacyjnie!
Wzruszające są takie momenty. Z jednej strony żałuję że ich nie miałam, bo nie śpię z małą, duży czasem przypełznie w nocy ale to wyjątki, a z drugiej strony cieszę się bo już długo.... długo nie muszę wstawać do niej i od małego nauczyła się zasypiać sama, bez kołysania, przytulania... najsmutniejsze jednaj jest to że dzieci strasznie szybko dorastają :(
Prześlij komentarz