Niestety, nie ominęły nas choróbska. Lili od poniedziałku siedzi w domu z kaszlem i katarem, próbuję ją leczyć domowymi sposobami. A dziś nad ranem Niki zaczęła wymiotować, co pół godziny się zrywałam, żeby jej pomóc. Koszmar. Na razie jest ok, czekam na dalszy rozwój wydarzeń, który mam cichą nadzieję, że nie wystąpi. Piękna pogoda za oknem, słonko w pełni, a my kisimy się w domu :-/
Na szczęście dziewczyny jakoś się ostatnio dogadują dobrze, bawią się razem, puzzle układają, więc jest ok.
A w poniedziałek byliśmy w mieście i postanowiłam zabrać dziewczynki na przejażdżkę tramwajem :-) Ale miały frajdę! Niki wciąż powtarzała "ale pędzi". To był ich pierwszy raz tym środkiem lokomocji. Dla mnie to trochę śmieszne, że kiedyś dla mnie frajdą była jazda samochodem i to starą Skodą 102 dziadka, albo fiatem 125p wujka, a dziś dla dzieciaków frajdą jest jazda autobusem czy tramwajem. Wszystko się powywracało.


4 komentarze:
Zdrówka dla dziewczyn dużo.
My też chorujemy ostatnio.
Moja Majka tez jeszcze nigdy nie jechała żadnym tramwajem czy autobusem choć mieszkamy w Łodzi, gdzie jest ich pod dostatkiem.
Ja sama już nie pamiętam kiedy ja ostatni raz jechałam ;)
Majeranku Lili zaparz, z miodem działa cuda a przy tym jaki smaczny ;)
Właśnie! Zapomniałam o majeranku!Dzięki:-)
A proszę Cię bardzo :) Zdrówka dla dziewczyn życzę!
Prześlij komentarz