Po długim i leniwym miesiącu - Grudniu - wracamy do rzeczywistości. W grudniu zawsze mam wrażenie, że jest pod górkę a już styczeń z górki. Pewnie chodzi tu o długość dnia i związane z nim samopoczucie. Grudnia nie cierpię, za to pozostałe miesiące są ok.
W każdym razie końcówka roku upłynęła nam na długim spaniu (wreszcie można było się wyspać) i troszkę leniuchowaniu i ogromie spotkań towarzyskich i rodzinnych. Lili rozespała się nieźle - w jeden dzień spała nawet do 12.30! Dzieci się rozbestwiły, a w zasadzie my im na to pozwoliliśmy, bo często siedziały z nami do długich godzin wieczornych, żeby nie powiedzieć i nocnych. Teraz powoli się przestawiamy - wczoraj Lili na dzień dobry, po 7 obdarzyła mnie fochem, bo czemu to budzę ją w środku nocy! Przecież tak wcześnie nigdy nie wstawaliśmy! A jak ciężko zagnać je do spania!
Nie ukrywam, że tęskniłam już powoli do tego ustabilizowanego planu dnia i nawet rannego wstawania. Ale cóż....teraz przestawiamy się na ranne wstawanie, a od początku lutego znowu 2 tygodnie ferii i znowu nasze dobre zwyczaje pójdą w odstawkę.
Nowy rok to zawsze czas podsumowań i jakiś planów na nowy okres czasu.
Przez ten rok wiele się wydarzyło:
- dzieci bardzo mi urosły! Wczoraj oglądałam zdjęcia i jestem pod wrażeniem jak zmieniła się Nicole, z malutkiej gąski w całkiem dużą i kumatą dziewczynkę. W tym roku pożegnaliśmy pieluszki, Niki zaczęła mówić już w stopniu zaawansowanym. Jest już małą, rezolutną dziewczynką, która potrafi walnąć focha albo powalić nas jakimś żartem.
Styczeń 2013
Grudzień 2013
- jeśli chodzi o Lili to w zasadzie nie wiem co wliczyć do jej osiągnięć...A! Już wiem! Wielkim osiągnięciem jest nauka jazdy na rowerze i rolkach. Poza tym udało nam się dotrzeć do lekarza i zrehabilitować jej nóżki po raz pierwszy. Teraz czekamy na kolejne terminy i mobilizujemy się by ćwiczyć w domu. Lili po raz pierwszy zaliczyła wizytę u dentysty i jestem z niej mega dumna! Nawet wczoraj byliśmy na zaklejaniu dziurki, dentystka wierciła jej ząbek, a ta ani pisnęła! Wybrała sobie różową plombę i teraz dumnie ją prezentuje. Po niej byłam ja i niestety okazało się, że mam ząb do leczenia kanałowego więc kiedy kobieta zagrzebała mi parę razy w miazdze zębowej to jęknęłam i Lili teraz opowiada jak to ona nic, a mama jęczała!
- kolejnym dużym sukcesem jest brak chorób. Nie pamiętam co to znaczy mieć gorączkujące dziecko, co to znaczy siedzieć w kolejce do lekarza i co to znaczy tracić majątek w aptece. Oby ten stan trwał, trwał, trwał.....
- kolejny plus to remont - udało nam się pomalować pokój dziewczyn (oczywiście na różowo!), gościnny i zabrałam się wreszcie za remont łazienki - co prawda jeszcze nie skończony, ale ważne, że rozpoczęty i lwia część pracy wykonana.
- zmiana aparatu - to mój sukces i spełnienie mego marzenia materialnego. Więcej marzeń tego typu nie mam :-)
- zakup zmywarki! Mąż zrobił mi prezent i nie wyobrażam sobie już bez tego urządzenia życia. Ale czasu mi zaoszczędza!
To moje główne sukcesy. Są niestety i porażki. Moją największą jest chyba przybranie na wadze :-/ Mega ciężko mi się walczy z kilogramami....Ale to jest też mój cel na ten rok:
- zacząć odżywiać się zdrowo, wrócić do biegania i ćwiczeń i zrzucić tłuszcz!
2 komentarze:
Czyli rok 2013 nie byl taki zly :) Tez marzy mi sie zmywarka, ale chyba pozostanie w kregu moich marzen ;P
Też kiedyś tak myślałam, także wiesz...:-)
Prześlij komentarz