Byłyśmy dziś na szczepieniu z serii obowiązkowych, a Lili nie zapłakała ani razu! Ani przy badaniu ani przy kłuciu! Jedynie dwie łzy jak grochy skapnęły jej z oczu, ale nie pisnęła nawet - misie na obrazkach okazały się ciekawsze. Dzielna moja dziewczynka. Jedyne zmartwienie moje to szmer na serduszku, nie nastawiam się źle, zrobimy badania i zobaczymy. A Lili waży 9900 - chociaż dałabym sobie wcześniej rękę uciąć, że sporo ponad 10:-)
1 komentarz:
Dziewczynki naprawdę są cudowne! Który mały facet by zniósł tak dzielnie szczepienie?!?!?! A który duży? No?
Prześlij komentarz