Lili przyniosła z przedszkola piosenkę, którą śpiewała ciocia :
"Zima, zima, zima,
pada, pada śnieg..."
postanowiłam nie być gorsza od owej cioci i po krótkim podedukowaniu się zaczęłam śpiewać ją namiętnie mojemu dziecku.
do czasu...
aż dzisiejszego wieczora usłyszałam : Mama! przestań już!
tak więc dziecko i to moje własne odarło mnie z wszelkich złudzeń co do cienia moich wokalnych umiejętności ;-)
Wczoraj kiedy zarządziłam czas spania, Lili krzyczała, że chce sama wejść po schodach do góry po piżamkę (schody mamy na tyle niebezpieczne, że normalnie ma zakaz zbliżania się do nich, wejście "sama" oznacza tyle co wdrapuje się sama, ale ja z tyłu ją asekuruję)
brzmiało to mniej więcej tak:
"Po piżamkę pójdę do gójy, po chodach, sama, sama
bo ja jestem taka samosia!"
i w tym szczególe tkwi diabeł, czyli częsty powód naszych kłótni!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz