sobota, 30 stycznia 2010

Sanki po raz drugi w życiu!

Śnieg leży od tygodni i aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz korzystamy z jego uroków. Ale jak to mówią - lepiej późno niż wcale.
Wczoraj był ten pierwszy raz Lili na sankach, chyba nie muszę pisać jak się jej podobało.
A dziś zaciągnęłam ją na zakupy, czułam się jak koń zaprzęgowy, ale dałam radę.
I okazało się, że moje dziecko nie potrzebuje nawet sanek z oparciem, których tak mozolnie szukałam!
Przyznam, że  chwilami ta zima wzbudza we mnie pozytywne uczucia...ale czekam już z tęsknotą na WIOSNĘ!

Brak komentarzy: