Oczywiście dla tego, kto ma wyobraźnię! A Lili akurat tego odmówić nie można. Potrafi zniknąć na godzinę lub dwie w łazience, porozstawiać na podłodze wszystkie płyny i bawić się z nimi twierdząc uparcie, że są to dzieciaki, a ona prowadzi przedszkole. Tak samo kuchnia - najpierw gotowanie obiadu, a potem nagle kubki zamieniają się w "dzieciaki", z którymi trzeba pośpiewać piosenki. Wychodzi na to, że moje dziecko jest niewymagające, nie absorbuje naszej uwagi, mogę śmiało zrobić przy niej mnóstwo rzeczy, bo ona sama ze sobą świetnie się bawi. Aż nieraz mi głupio, że tak mało robimy razem i w sumie zastanawiam się, czy pozwolić na taką samodzielność czy ingerować w zabawy, żeby były bardziej wspólne.... Boję się popsuć tę wspaniałą samodzielność, która teraz mi szczególnie służy....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz