wtorek, 19 listopada 2013

Awaria

Awaria właśnie się zakończyła. Nicole zalała mi sokiem komputer i wydawało mi się początkowo, że tylko po wierzchu, starłam go szybko z klawiatury i ekranu i już. Ale wieczorem komputer zaczął płatać mi figle, wyłączyłam go, a potem już nie dało się go włączyć :-( Byłam załamana, bo mam tu historię całego życia - wszystkie zdjęcia moich dzieci, nasze z wakacji itp. Oczywiście mam zamiar przegrać je w jakieś bezpieczne miejsce, ale z braku czasu kończy się tylko na zamiarach. W każdym razie cała nadzieja w moim mężu była złożona i nie zawiodłam się - piszę z mojego komputerka kochanego. Uszkodziła się klawiatura - dziś kurier przywiózł nową i jest ok. Uf.... Mam zamiar dziś fotki przegrać....

2 komentarze:

Gosia z Młodzieżą :) pisze...

Dobrze że mężowi udało się sprzęt usprawnić :) Mnie ostatnio karta pamięci z aparatu figla spłatała a miałam tam...tadamm! ponad 750 zdjęć :/ Na szczęście mąż pomógł i zgrałam fotki na oddzielny dysk ale co się nastresowałam to moje ;)

anluna pisze...

Ja też ciągle noszę się z zamiarem zgrania zdjęć na dysk. Niestety na zamiarach się tylko kończy.
A przy dzieciach różne rzeczy mogą się wydarzyć ;)