Dziś z Nicolą byłam na pobraniu krwi. Spodziewałam się rzeźni, myślałam, że będzie się drzeć w niebogłosy, wyginać i ogólnie widziałam jeden wielki chaos...A spotkało mnie totalne zaskoczenie - cisza....Niki siedziała i patrzyła jak kobietki nie mogą znaleźć żyły, potem jak się wbijają i spuszczają krew do pojemniczka. Normalnie zaskoczyła mnie na maksa! Twardzielka prawdziwa! A teraz czekamy na wyniki i zobaczymy jak stoimy z żelastwem w organizmie.
A tu w drodze do domu z przedszkola z Lili:


1 komentarz:
Kurczę,to ja sama nie mogę się patrzeć jak wsadzają mi igłę w żyłę,wymiękam wtedy ;)
Prześlij komentarz