Nie spodziewałam się, że posiadanie w domu zwierzątka może przynieść tyle radości i frajdy. W zasadzie to żadne szczególne zwierzątko - mąż uparł się i postawił na swoim i w pokoju jedno z centralnych miejsc zajęło akwarium z rybkami. Pływa w nim około 20 rybek + dwa węgorzyki + dwie krewetki i glonojady. Genialnie się je obserwuje wieczorem, naprawdę super! A od wczoraj udało się nam odłowić 3 malutkie. Reszta została raczej zjedzona przez pozostałe ryby, 3 sztuki udało się uratować i mam nadzieję, że pozostaną z nami. Swoją drogą dziwne, że ryby zjadają swoje potomstwo...
Dziewczynki też zachwycone - kłócą się o karmienie, o włączanie i gaszenie światła :-D


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz