poniedziałek, 15 czerwca 2009

Chorująca matka karmiąca

.... i zeby nie było zbyt kolorowo dziecię tez. I to w sumie od Lili się zaczęło, napsikała, nakaszlała na mamę, sama szybko wyzdrowiała, a ja się męczę. A co najgorsze jak się okazuje matki karmiące nie bardzo mają jak chorować, bo na wszystkich niemal lekach jest zawarta klauzula zabraniająca karmiącym stosowania danego leku. I o paranojo! stoi to nawet na kroplach do nosa, które spokojnie mogę podawać dziecku i na syropie dziecięcym też! A przed chwilą wbrew zakazowi w akcie desperacji łyknęłam A-katar, w którego składzie jest laktoza, a Lili alergię na to cosik ma. Najchętniej wyłączyłabym się z życia na parę dni, bo bieganie za dzieckiem z chusteczką przy nosie jest mało ciekawym i wygodnym zajęciem. A tak pozostaje mi się wyzalić i marzyć o lepszej formie takiej jak tu:

1 komentarz:

Julko pisze...

UUUUUU! Szybkiego powrotu do zdrowia życzę!
A tak odnośnie skazy to jakie mleko pije Lili i czy inne produkty też powodują alergię, jak np. białko jaja?
Pozdrawiam!