Ale nas nic nie zraża. Początkowo bałam się jak Lili zniesie taką długą, jednodniową podróż. Okazuje się,że córka poszła w ślady rodziców i mamy urodzonego podróżnika! Ani jednej oznaki niezadowolenia, ani jednego jęknięcia!
A Wrocław....ja się w nim zakochałam, pomimo,że nie widziałam go całego. Jednak stare miasto mnie urzekło. A w temacie Lili - akurat było ustanawiane święto przedszkolaka i działo się działo! Mnóstwo dzieci, orkiestra policyjna, zabawy, wielkie zwierzaki - pluszaki. Lili wszystko pilnie obserwowała a potem padła, co widać na załączonym obrazku:-)
Było super, a ja już myślę o kolejnych trasach....
1 komentarz:
O jak fajnie!!! Lili jaka zadowolona :) A śpiąca Lili urocza :)No i fajnie macie, że Lili lubi i może jeździć!!!
Mama Julka
Prześlij komentarz