środa, 10 czerwca 2009

Wypad do Wrocławia

Wypad to niezłe określenie zważywszy na fakt,że mamy do Wrocławia 270 km.
Ale nas nic nie zraża. Początkowo bałam się jak Lili zniesie taką długą, jednodniową podróż. Okazuje się,że córka poszła w ślady rodziców i mamy urodzonego podróżnika! Ani jednej oznaki niezadowolenia, ani jednego jęknięcia!
A Wrocław....ja się w nim zakochałam, pomimo,że nie widziałam go całego. Jednak stare miasto mnie urzekło. A w temacie Lili - akurat było ustanawiane święto przedszkolaka i działo się działo! Mnóstwo dzieci, orkiestra policyjna, zabawy, wielkie zwierzaki - pluszaki. Lili wszystko pilnie obserwowała a potem padła, co widać na załączonym obrazku:-)
Było super, a ja już myślę o kolejnych trasach....






1 komentarz:

Anonimowy pisze...

O jak fajnie!!! Lili jaka zadowolona :) A śpiąca Lili urocza :)No i fajnie macie, że Lili lubi i może jeździć!!!
Mama Julka