Zakupy z Lili nabrały innego wymiaru... Mianowicie kiedyś wyglądało to tak, że siedziała grzecznie w wózku, a ja mogłam nawet przymierzyć kilka rzeczy, no czasem tylko wyciągała rączki i łapała ciuchy obok których przejeżdżała. A teraz wygląda to tak: nie ma nawet najmniejszej szansy siedzenia w wózku, Lili uwielbia sklepy z ciuchami - podchodzi do wieszaków i ogląda nowe kolekcje, a wyciągnąć jej ze sklepu nie idzie.
Jeśli zakupy to tylko w towarzystwie: (później towarzycho ląduje u mamy w torbie). A! i najfajniejsze są buty. Po odwiedzeniu dwóch sklepów skapitulowałam, bojąc się o głos używany do przywoływania L. do porządku. Kieruję się więc w stronę parkingu, pewnym, szybkim krokiem, bo co chwila czai się na Lili jakaś pokusa i co?..... Lili staje koło Orsay'a mówi i kiwa mi "papa" i gna na stoisko z biżuterią. O zgrozo! Zakupy zaczynam robić nocą!
Jeśli zakupy to tylko w towarzystwie: (później towarzycho ląduje u mamy w torbie). A! i najfajniejsze są buty. Po odwiedzeniu dwóch sklepów skapitulowałam, bojąc się o głos używany do przywoływania L. do porządku. Kieruję się więc w stronę parkingu, pewnym, szybkim krokiem, bo co chwila czai się na Lili jakaś pokusa i co?..... Lili staje koło Orsay'a mówi i kiwa mi "papa" i gna na stoisko z biżuterią. O zgrozo! Zakupy zaczynam robić nocą!
2 komentarze:
Haha... witaj w moim świecie ;D Ale to ma swój urok. Godne zapamiętania. :)
Skąd ja to znam... oj znam to dobrze. Kiedys u nas zakupy byly w miare spokojne, choc trzeba było z Łucja srodkiem alejki jechac, bo rece w dwie strony wyciagala i wszystko chciala sciagac... a teraz jest podobnie jak u was
:)
(login: lucja, haslo: damian)
Prześlij komentarz