czwartek, 6 sierpnia 2009

Przedwyjazdowy stres

Nienawidzę pakowania i jeszcze bardziej rozpakowywania. Jedziemy w góry, nareszcie! Ale stresa mam niesamowitego. Tysiąc spraw do załatwienia przed, jeździmy codziennie od początku tygodnia, urzędy dają tylko 7 dni na załatwienie spraw, a niekiedy nawet 3 - łaskawcy!
O same góry też mam stres - a najbardziej o to, czy Lili będzie siedzieć w nosidełku turystycznym i da nam się wznieść na wyżyny;-) Bo u nas to jest tak : mama kocha góry, tata lubi góry to i córka MUSI:-)
Liczę na to,że będzie ok.
Ale jak teraz o tym myślę to jakoś nie wierzę.
Najważniejsze, że jest pogoda, dobre towarzystwo i chęci by było super!




2 komentarze:

Julko pisze...

U nas przed wyjazdem bez stresu też nie przeszło. A okazało sie jak do tej pory fantastycznie i tak nam dobrze, że wracać się nie chce :)Życzymy udanych wakacji i odpoczynku!!!

smallangel pisze...

Prześliczne zdjecie to w lusterku, to drugie :) super, udanego wyjazdu