wtorek, 18 sierpnia 2009

Wróciliśmy

Nie mogę się zebrać do napisania czegokolwiek. Wróciliśmy z gór, fajnie było, ale nie aż tak. Lili była tam zupełnie innym dzieckiem, takim trochę nie moim...marudna, wisząca non stop na cycku, płaczliwa. I do dziś zachodzę w głowę co to było - za dużo ludzi? hałas? klimat nie służył? Nie mam pojęcia, wiem tylko tyle, że w drodze powrotnej humor jej wrócił, a wraz z powrotem do domu wróciła moja Lili - śmiejąca się, nie marudna (no może czasami), zadowolona z życia. W kazdym razie udało nam się zaliczyć parę ładnych wzniesień, pięknych miejsc i zapierających dech w piersiach widoków.
A za parę tygodni chyba tam wrócimy i zobaczymy o co Lili chodziło:-)


2 komentarze:

Julko pisze...

Może Lili tęskniła za domem? Czyli wszędzie dobrze, ale najlepiej... Słodki ten Misio siedzący na schodach :)

kala pisze...

dzieci na wyjazdach lekko wychodzą z siebie i staja obok ;)
takie moje spostrzeżenia ;)