Moje zakupy z Lili wyglądają teraz tak: przez cały czas słyszę jedno zdanie: mama! do kuleczek, albo do samochodzika!" a ja cały czas tonę w obietnicach, że jak bedzie grzeczna i pójdziemy do jeszcze jednego sklepu to wezmę ją do tego samochodzika. A potem to już tylko trzeba znaleźć sposób, żeby ją stamtąd wyciągnąć....eh...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz