środa, 26 maja 2010

Pożeracze pieniędzy i dziecięcych serc

Moje zakupy z Lili wyglądają teraz tak: przez cały czas słyszę jedno zdanie: mama! do kuleczek, albo do samochodzika!"  a ja cały czas tonę w obietnicach, że jak bedzie grzeczna i pójdziemy do jeszcze jednego sklepu to wezmę ją do tego samochodzika. A potem to już tylko trzeba znaleźć sposób, żeby ją stamtąd wyciągnąć....eh...

Brak komentarzy: