Wiosną jesteśmy zachwycone i korzystamy z niej ile da radę. Chociaż moje korzystanie już coraz cięższe jest. Nicole daje o sobie znać i jest ciężko. W końcu 36 tydzień rozpoczęty. Zaczęłam czuć się jak staruszka - chęci przerastają możliwości. Ale jak w poprzedniej ciąży chciałam już rodzić, tak teraz dopinguje córcię, żeby jeszcze wytrzymała dobry miesiąc. 1 czerwca byłby idealnym dniem na rodzenie i tego się trzymam. A tymczasem walczę z bolącym kręgosłupem i maksymalnym niewyspaniem. Dobrze, że Lili w przedszkolu....
2 komentarze:
Ciekawe czy córeczka poczeka czy jej się będzie śpieszyło na świat. Ja w ciąży z Julią marzyłam o jak najwczesniejszym porodzie.
Jaki piękny mleczny wianuszek ;) Ładniutkie imię wybrałaś ;)
Prześlij komentarz