No i moje narzekanie odniosło pozytywny skutek....było rewelacyjnie! Towarzystwo przede wszystkim, pogoda też była łaskawa i pozwoliła nawet matce się spalić na słońcu!I w sumie muszę przyznać, że ja wielka i zagorzała zwolenniczka gór, polubiłam odpoczynek nad morzem. Bo kojarzy mi się z totalnym lenistwem, nicnierobieniem i łapaniem oddechu. Po wolnym mam większą motywację do działania.
Dzieciaki też bez problemu się zaaklimatyzowały, chociaż Lili już w pewnym momencie stwierdziła, że chce do domku. Nicole po przyjeździe do domu zapytana czy cieszy się, że jest w domku odpowiedziała zdecydowanie "tat". Czyli sprawdza się reguła, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :-)
2 komentarze:
Pięknie..
Pięknie..
Prześlij komentarz