Tytuł trochę przewrotny...Chyba mnie coś dzisiaj trafi! Moje dziecię, które od dwóch lat nie chorowało, nie zdarza jej się nawet głupi katar od wczoraj gorączkuje bez żadnych objawów. I nie byłoby w sumie sprawy, gdyby nie to, że jutro mamy wyjście - wesele, na którym chcieliśmy porządnie się pobawić, a dzieci zostawić pod opieką babci. No i pewnie tak będzie, ale nie wiem czy zabawa będzie taka dobra, skoro myślami będę tu, w domu przy mojej chorutce. Pognałam dziś do lekarki, ale w sumie nie dopatrzyła się niczego, może biały nalot na migdałkach, może to gardełko? Ja również nie mogę się dopatrzeć niczego, temperatura rośnie, a syrop przeciwgorączkowy skończył na podłodze z zawartością żołądka. Aaaaaa......! To się nazywa wybrać odpowiedni moment. No cóż, byle jej przeszło.
1 komentarz:
Zdrówka życzę.
I mimo wszystko dobrej zabawy na weselu :)
Prześlij komentarz