Rozpoczął się ten etap całkiem niedawno. W zasadzie nawet nie myślałam, że tak się rozwinie...Jedna gałązka niewinnie przyniesiona do domu, na drugi dzień plastikowy sznurek ciągnięty przez pół wsi, a dziś kijaszek i pytanie: mamo! mogę to wziąć do domu?
Cóż...muszę tylko nauczyć się szybko sprzątać kiedy Lili śpi bo podwórko nam zarośnie od tych skarbów..
.

1 komentarz:
Skad ja to znam hahahhahahha ;D
Prześlij komentarz