To już zdecydowana przesada! Lili po drodze z przedszkola znosi coraz to nowe zdobycze. Raz ciągnęła za sobą pół drogi jakąś plastikową taśmę twierdząc uparcie, że będzie się nią bawić (potem potajemnie musiałam ją wyrzucać). Regularnie ostatnio znosi też wiechcie wszelkiego rodzaju,które potem (ku nieuwadze właścicielki)lądują w piecu. Dzisiejsza zdobycz wygląda tak: (i jej znalezienie było poprzedzone awanturą,że nie ma dla niej odpowiednio długiego kija!).
Ha! żeby tego było mało...niedaleko przedszkola wskoczyła w krzaki żeby pokazać mi jakieś nakrętki,powstrzymałam ją jednak od podnoszenia ich z ziemi!
Swoją drogą zastanawia mnie skąd takie zamiłowanie w niej do kloszardowania?!
A młodsza latorośl jeszcze niczego nieświadoma spokojnie śpi...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz