niedziela, 22 listopada 2009

Prace ręczne

Bo z Lili to jest tak:
ksiązki uwielbia i przez cały dzień mogłaby je czytać, nawet przy obiedzie podaje mi "gugę" i mówi "mama citaj". Sama umie na pamięć 6 ksiązeczek (o Kasi, Bambo, Piesek Kruczek, Ciekawski Kotek, Wrona i ser i ostatni hit nad hitami, który powoli się nudzi: Zosia Samosia), generalnie klasyka.
Ale w czym rzecz - otóz cięzko zagnać moje dziecię do prac ręcznych, nie ciągnie ją do kredek, kolorowanek choć ostatnio uparcie jej je podsuwam ukradkiem. Nie chcę żeby beztalencie plastyczne odziedziczyła po matce. Ale rezultaty marne - kredki nadal w niełasce choć przyznać trzeba, że sytuację uratowały zapomniane farby - malowanie jest codziennie i chociaż krótko, ale jest. Może to pomoże złamać barierę...




1 komentarz:

Mama Nadii pisze...

Rośnie mała Artystka :D