To nie jest to samo co zostawienie dziecka z babcią, to jak oddanie dziecka swiatu, społeczeństwu.
Więc Lili się dzis uspołeczniała kosztem matczynych nerwów. I swoich też, trochę popłakała, stała pod drzwiami, a kiedy po nią przyszłam wyszła do mnie z oczkami szklanymi a potem wrócił mój skowronek.
Na pytanie czy płakała? - odpowiedziała NIE!
Co robiła z dziećmi? - ba (bawiła się)
Jak miała na imię ciocia? - Gosia i Ania
Fajnie było? - yhy (czyli raczej tak)
A jutro tez jedziemy? - yhy
To pojedziemy.
A poniżej dzisiejsza wyprawa. Nie miałysmy auta, więc pociągiem i miejskim, wrażenia dla Lili jak najbardziej nowe (choć pociągiem już jechała, ale była mniej tego swiadoma).
Przed:
Niestety zdjęć "z" nie mam, bo nie mogłam nawet popatrzeć jak się bawi, je itp, po pierwsze inne dzieci wszczęłyby lament za swoimi mamami, a Lili mogłaby mnie nie wypuscić :-(
Moje wnioski: składam wniosek o urlop wychowawczy dopóki Lili nie skończy 18lat!
3 komentarze:
Dziewczyny trzymajcie się dzielnie!
Dumna z Was jestem, że dałyście radę :)
Dzielna Mama i dzielna Lili!!! Ja już czuję ścisk w gardle jak myslę, że to wszystko przed nami. Choć gdyby była taka mozliwość to nie zastanawiałabym się nad zapisaniam Julka do wcześniejszego przedszkola. Trzeba iść do przodu nawet z łezką w oku. Pozdrawiam!!!
Prześlij komentarz