Wczoraj Lili wsadziła pluszaka pod bluzeczkę i mówi : jestem w ciąży!
a po chwili wychodząc do drugiego pokoju: idę do szpitala urodzić dzidzię i tam mnie podłączą do prądu!
Oto efekt pokazania dziecku zdjęcia, na którym leżę podpięta pod KTG, czyli Liliowy prąd :-)
Samopoczucie ok, więc trwam w nadziei na 1.06 :-)
3 komentarze:
Przerabialiśmy coś podobnego, wsadzała Łucja zabawki pod bluzkę, szła rodzić i wogóle. Teraz np namiętnie opowiada o tym skąd się biorą dzieci. Że trzeba się pocałować, pokochać, popieścić i potulić. Potem rośnie brzuszek, dzidziuś rodzi się wychodząc z między nózek, albo wyciągają go z brzuszka. Że dziecko je przez pępowinę, taki długi sznur, co jak mama je, to i dziecko je. Ogólnie mogłaby wykładać w przedszkolach i szkołach na temat skąd się biorą dzieci i jak przebiega ciąża :)
hehehhe :-) Dobre, dobre :-)
Tyle dni ciszy, że aż się zastanawiam ;)
Prześlij komentarz