piątek, 27 maja 2011

Automaty

Nienawidzę ich szczerze, a Lili je kocha i chyba właśnie z tej jej miłości moje negatywne  uczucie się bierze. Nie mogłam jej dziś wyciągnąć z tych paskudnych zabawek, a jak na złość zanim wejdzie się do marketu czają się w każdej alejce, na każdym kroku. Na szczęście nie naciska na wrzucanie pieniążków, bo jakby co nigdy nie mam drobnych;-) szkoda mi i tyle. Tato bywa bardziej łaskawy.
Poniżej z Noddy'm. Radość nieziemska u dziecka  - aż na koniec go całowała na pożegnanie....(!)
Ale uwierzcie, że na tym Noddym się turne nie skończyło....

1 komentarz:

AsicaN pisze...

Moja Dusia ma to samo, na wszystkie chce wejść i się na nich przejechać :D