Nienawidzę ich szczerze, a Lili je kocha i chyba właśnie z tej jej miłości moje negatywne uczucie się bierze. Nie mogłam jej dziś wyciągnąć z tych paskudnych zabawek, a jak na złość zanim wejdzie się do marketu czają się w każdej alejce, na każdym kroku. Na szczęście nie naciska na wrzucanie pieniążków, bo jakby co nigdy nie mam drobnych;-) szkoda mi i tyle. Tato bywa bardziej łaskawy.
Poniżej z Noddy'm. Radość nieziemska u dziecka - aż na koniec go całowała na pożegnanie....(!)

1 komentarz:
Moja Dusia ma to samo, na wszystkie chce wejść i się na nich przejechać :D
Prześlij komentarz