To czekanie robi się powoli ciężkie, a w zasadzie nie robi, a zrobiło. Od tygodnia mam problemy z chodzeniem, bolą mnie nogi w pachwinach i martwię się, czy to tylko nacisk na nerw, czy rozchodzenie się kości....ból doprowadza do łez i nieziemskiej irytacji. Nie wiem już co odpowiadać na pytanie: jak się czujesz? - chyba lepiej na odczepne mówić "dobrze". Usg z 2 maja pokazało, że Nicole waży już 3kg! Więc jeśli zgodnie z terminem urodzi się za miesiąc, mogę spodziewać się 4 kilo :-) Zaczęłam bać się porodu, choć do tego momentu byłam pozytywnie nastawiona.
Lili za to przeżywa jakiś regres. Problem rozstań ze mną powrócił. Próbuję dociec dlaczego, ale myślę, że tak jak przyszedł tak minie (albo się pogorszy).
Poza tym mała cwaniara planuje sobie sceny niegrzeczności. Wczoraj po myciu powiedziała, że rano nie będzie się chciała ubierać do przedszkola i co było rano? - awantura o wstanie i ubieranie. Chyba Lili postanowiła ćwiczyć moją cierpliwość, bo wie, że będzie mi wkrótce bardzo potrzebna :-)
A! muszę zaznaczyć, że od wczoraj mam prawie - spakowaną torbę do szpitala. Późno tym razem....ale ważne, że jest.
A poniżej weekendowe fotki:
5 komentarzy:
Piękny i spory brzuszek ;) A Lili dba, żeby Mamie nudno nie było :)
Jejku, to już?! A dopiero-co czytałam na blogu że rodzinka się powiększy ;) Co do wagi córeczki nie martw się na zapas, tuż przed urodzeniem Wojtka USG wskayzwało wagę ok 3600 czy 3700, mały urodził się 3080 ;)
Chociaż przy Hani doktorek mówił 3700 a urodziła się 3770, więc różnie bywa ;)
No ale jak by nie było proszę teraz się nie zamartwiać tylko tuuuulić do starszaka ile się da, kiedy będzie Was czworo czas na przytulanki jakoś gwałtowanie się skurczy ;)
Gosia z Haniutkiem :)
Lili jest dziewczyna pierwsza klasa, prześlicznie wygląda, i wogóle ma super ciuszki, a co najwazniejsze, rozbrajający uśmiech.
Nie zazdroszczę jej ćwiczenia cierpliwości, mam nadzieję, że niedługo jej minie. Może ma świadomość, że mamusia niedługo jej zniknie na kilka dni, gdzieś tam wewnętrznie to przeczuwa. I stąd ta zmiana.
Wkońcu jakieś Twoje zdjęcie i brzuszka - chcę więcej. Brzuszek ogromny, ale wyglądasz prześlicznie. Chyba Ci tylko w brzuszek poszło co nie?
Nie zazdroszczę samopoczucia, wiem o czym mówisz. Ja przy drugiej ciąży też okropnie się męczyłam, a jeszcze te cholerne upały były. Ja nie miałam takiego problemu z pachwinami, jak z biodrami - ma-sa-kra!
Ale brzucho piękne :)
Mój Tymo urodził się czterokilowy, da radę przeżyć ;) Tylko trzeba mieć pozytywne nastawienie.
A na blogu powoli zacznie się robić napięcie jak w kryminale jakimś. Jeszcze tydzień i będzie można zacząć odliczać :)
Wszystkiego dobrego!
Prześlij komentarz