środa, 11 maja 2011

Sezon ogródkowy i czekanie...

Dziś u babci Lili rozpoczęła sezon ogródkowy - wszystkie kwiatki policzyła, a potem pięknie podlewała. Szczególnie zadbała o poziomki - w końcu jest ich wielką fanką.




Poza tym czekanie nabiera innego wymiaru. Lili dziś rozmawiała z brzuszkiem więc zaproponowałam, żeby zapytała, kiedy Nikusia wyjdzie, spytała i odrzekła, że jutro! Cóż...data ta mi średnio na rękę, ale co zrobić skoro siostra się już doczekać nie może. A ja mam pewne przeczucia, chciałabym żeby mała urodziła się 1 czerwca, choć nieraz mam ochotę mieć już to za sobą. Generalnie jakoś odsuwam ten moment w myślach, mam wrażenie, że jeszcze nie wszystko jest gotowe w domku, chociaż zdaję sobie sprawę, że to raczej kwestia gotowości w mojej głowie. Więc chyba moja głowa nie gotowa. Pewnie zmieni się to pod koniec miesiąca, choć mam od dziś dziwne przeczucia, że tyle nie wytrzyma moja mała bestia ;-)


3 komentarze:

AsicaN pisze...

Czekamy na Niunię z niecierpliwością, tak samo jak Lilii :-) Fajna z niej ogrodniczka :-)))

nikol pisze...

Prześliczna masz tą córeczkę ;)
Brzuszek też wygląda super-wiele bym dała za taki i mam nadzieje, że kiedyś mi się przytrafi.

No to czekam - zobaczymy co jutro przyniesie-może Lili miała rację ;)

smallangel pisze...

Brzusio prześliczny, i całkiem spory :)
A Lila - urocza, do schrupania. Mówiłąm, że uwielbiam Wasze zdjęcia? Już nie moge się doczekać tych podwójnych :)